SZUKAJTROP - Hodowla Psów Myśliwskich
                                                     "pies nieodzownym towarzyszem łowów"
Jagdhundezucht "Suche nach dem Tritt"
                                "Ein Hund - der unerlasslicher Jagdfreund"
Posokowce, w tym posokowiec bawarski, są psami o wybitnych predyspozycjach.
Ich niespotykane zdolności węchowe stawiają je w czołówce psów tropiących.
Użytkowy posokowiec winien charakteryzować się spokojną, zrównoważoną psychiką oraz pasją łowiecką, która pozwala mu na dążenie za tropem, a gdy zachodzi konieczność, motywuje go do podjęcia gonu za uchodzącym postrzałkiem i jego zatrzymania, zwanego stanowieniem.

             Posokowiec jest niewątpliwie rasą o wąskiej specjalizacji i rozważając kwestię zakupu psa myśliwskiego należy wziąć to pod  uwagę. Jeśli liczymy, że pies będzie pracował nie tylko na farbie, to posokowiec nie koniecznie musi spełnić w przyszłości nasze oczekiwania. Posokowiec jednak rekompensuje ten brak wszechstronności poziomem pracy w swojej specjalności. Dobrze ułożony posokowiec potrafi naprawdę zaskoczyć swoją skutecznością podnosząc postrzałki, które są nieosiągalne dla przedstawicieli innych ras (tropowców). 
 
        Kupując posokowca w celach użytkowych nie można się łudzić, że będzie on dobrze pracował na farbie tylko dlatego, że jest przedstawicielem swojej rasy. Układanie i szkolenie posokowca to trudne, czasochłonne i żmudne zadanie. Wynika to z faktu długiego dojrzewania psychicznego oraz specyfiki układania sztucznego tropu (konieczność wcześniejszego położenia ścieżki, odczekanie, podłożenie spreparowanej skóry, następnie przejście psem po tropie).
 
         Po wejściu Polski do UE ciężko dopatrzyć się ugorów, które wcześniej ciągnęły się kilometrami. Wynikająca ze wzrostu areału większa i bogatsza baza żerowa spowodowała duży przyrost stanów zwierzyny grubej, w szczególności dzików. Teoretycznie zatem rasy psów służących do poszukiwania postrzałków, w przeciwieństwie do psów używanych do polowań na pióro, powinny przeżywać renesans. Wydawać by się mogło, że borykające się z zapłatą kolosalnych odszkodowań Koła Łowieckie oraz OHZ zainteresowane być powinny maksymalizacją dochodów z tytułu sprzedaży tusz, jednak nadal rzadkością są Koła zachęcające swoich członków do polowania z posokowcami lub tropowcami.
Ile sztuk zwierzyny grubej, i o jakiej wartości rynkowej, stanowi rocznie żer dla kruków i lisów w skali całego kraju? Trudno oszacować, pewne jest jedynie to, że są to niebagatelne kwoty...    
                                                                                 

         Pomijając, ważne dla dzierżawców obwodów kwestie korzyści finansowych wynikających z pracy posokowców, poszukiwanie postrzałków rozpatrywać należy w sferze etycznej i prawnej.
 
           Etyka nakazuje myśliwemu podjęcie starań do możliwie najszybszego odnalezienia postrzałka i skrócenie jego cierpień. Życie pisze jednak swoje scenariusze - samo znalezienie zestrzału niekiedy stanowi już problem, a brak widocznej reakcji na strzał dodatkowo dezorientuje strzelca. Lepszego narzędzia do tego zadania, niż wiatr posokowca nikt jeszcze nie wynalazł !
 
         Z prawnego punktu widzenia istnieje obowiązek zapewnienia w polowaniu zbiorowym udziału psa przeszkolonego do poszukiwania postrzałków. Brak jest, niestety, w przepisach szczegółowej definicji takiego psa. Zapis ten nie zawiera również określenia sankcji za niestosowanie się do tego przepisu.
Rozsądek i przywiązanie do tradycji polowania z psem nakazuje jednak założyć, że za takiego psa rozumie się rodowodowego psa rasy myśliwskiej, który odbył właściwe szkolenie potwierdzone uzyskaniem dyplomu na konkursie pracy oraz certyfikatu użytkowości.
           
          Któż z nas nie przeżył rozczarowania, gdy po strzale zwierz nie tylko nie padł w ogniu, ale nie zaznaczywszy nawet strzału zniknął w gęstwinie? Kto nie analizowal w myślach momentu złożenia się do strzału i celowania, zachowania zwierza przed i po strzale? Kto wreszcie nie miał problemu z odnalezieniem zestrzału po czarnej stopie? Ilu z nas "spudłowało" (czyt.: nie znalazło) swojego życiowego kozła, byka czy odyńca? W takich sytuacjach posokowiec jest niezastąpiony. Posokowiec idzie za odwiatrem rannego zwierza, który pod wpływem adrenaliny wywołanej bólem "pachnie inaczej" niż reszta chmary czy watahy (nie musi zatem mieć farby na tropie!)Przewodnik często musi zaufać posokowcowi, nawet jeśli nie ma pewności, że są na właściwym tropie. Na końcu okazuje się, że posokowiec miał rację ...
 

            Często myśliwi, chcący kupić posokowca z zamiarem polowania z nim, zastanawiają się czy kupić sukę, czy psa? Nie ma tu jednej, właściwej odpowiedzi. I suka, i pies mają swoje wady i zalety. Suczkę łatwiej się szkoli, jest bardziej przywiązana do przewodnika. Często spokojniej pracuje na tropie co przekłada się na dokładność wypracowania tropu. Jest idealna dla myśliwych, którzy dopiero zaczynają przygodę z psem myśliwskim. Pies najczęściej charakteryzuje się ostrzejszym temperamentem  - słaby przewodnik może mieć kłopot z ogarnięciem jego samczo-terytorialnych zachowań. Pies na tropie pracuje bardziej zdecydowanie, mocniej (niektórzy uważają to za zaletę). Niewątpliwie jest wytrzymalszy fizycznie od suki, co przy ciężkich warunkach terenowych i pogodowych może mieć wpływ na jakość pracy na tropie. Dla niektórych problemem jest występująca 2 razy w roku cieczka. Inni mówią, że pies "ma cieczkę cały rok".   
 
         Pomijając ww kwestie przewodnik powinien pamiętać, że jego celem w obcowaniu z posokowcem jest uzyskanie pozycji "przewodnika stada". Pies będzie pracować tylko i wyłącznie dla kogoś, kto w jego oczach status taki zdobędzie.
W przeciwnym, bowiem, razie będzie polować na "własną łapę".
 
Wspierane przez Hosting o12.pl

Posokowiec bawarski jest również ceniony jako pies towarzyszący.
Jest psem o wrażliwej psychice, co powoduje szczególną więź z właścicielem.
Wobec dzieci często wykazuje opiekuńczość.
Emanuje przyjazną i wesołą energią, jednak wobec obcych często bywa nieufny.
Jak większość psów ras myśliwskich, posokowiec jest wspaniałym członkiem rodziny, pokazującym "lwi pazur" dopiero podczas pracy w łowisku.